Memy i inne naruszenia prawa.

– Podobno już można puszczać memy w świat bez żadnych konsekwencji prawnych! – ucieszyła się moja znajoma, aktywna internautka, po przeczytaniu informacji prasowej o ostatniej dużej nowelizacji prawa autorskiego.

Cóż, niekoniecznie.

I akurat memy są tu doskonałą – nomen omen – ilustracją.

 

A duża nowelizacja prawa autorskiego to ustawa z 11 września 2015 r. zmieniająca ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zmiana weszła w życie 20 listopada 2015 i jest w istocie wdrożeniem przepisów dyrektywy 2001/29/WE w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym.

W ramach tej nowelizacji rozszerzono – między innymi – swobodę cytowania.

 

Istota „cytatu” zasadniczo się jednak nie zmieniła.

W ramach tak zwanego dozwolonego użytku można włączać do własnego utworu fragment cudzego dzieła. A nawet całe dzieło – tutaj wkracza nowelizacja – o ile jest to utwór plastyczny albo fotograficzny (art. 29 pr. aut.). Ustawodawca rozwiał zatem wątpliwości co do możliwości „zacytowania” in extenso fotografii albo obrazu, bo takie „cytowanie” miewało, rzecz jasna, miejsce i do tej pory. Na gruncie starej regulacji posługiwano się wytrychem „drobnego utworu”, już wówczas dozwolone było bowiem cytowanie owych drobnych utworów w całości. Teraz – bez obrazy dla obrazów i fotografii – można je cytować w całości, nie kwalifikując tych dzieł jako „drobnych”, ale …

 

Istotnym ograniczeniem cytowania jest jego cel. W tym zakresie ustawodawca rozszczelnił dotychczasowy, zamknięty katalog uzasadnionych powodów cytatu. Lista celów cytatu (czyli: wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawa gatunku twórczości) jest bowiem jedynie przykładowa, a zatem i inne cele mogą cytat uzasadniać. O ile – to już z uzasadnienia projektu zmiany – będą do celów z listy podobne. Pole do popisu dla interpretacji.

 

Rozszerzone prawo cytatu to także nowy art. 29(1) pr.aut. Przepis ten umożliwia korzystanie z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości.

 

No i na koniec – nowelizacyjna ciekawostka. Incydentalne skorzystanie z utworu. Zgodnie z uzasadnieniem projektu zmiany chodzi o zalegalizowanie statusu prawnego amatorskich treści publikowanych w internecie. Bo chociaż trudno to sobie wyobrazić w praktyce, ustawodawca dopuszcza niezamierzone włączenie utworu do innego utworu, o ile włączony utwór nie ma znaczenia dla utworu, do którego został włączony (art. 29(2) pr.aut.).

I o ile dość łatwo mogę się zgodzić z eksploatowanym w tym kontekście przykładem wykorzystania utworów plastycznych czy fotograficznych w tle filmu (najazd na posąg Wenus z Milo jako tło filmu o przygodach rodziny na wakacjach w Paryżu), o tyle nie przewiduję przychylnego stanowiska organizacji zbiorowego zarządzania w kwestii wykorzystania w ścieżce dźwiękowej tego samego filmu z wakacji utworów z ostatniej płyty jakieś gwiazdy muzyki. No, chyba że mikrofon kamery przypadkowo zarejestrowałby dźwięki muzyki słyszalne w foyer …

 

A wracając do memów.

Mimo istotnych zmian regulacji prawa autorskiego, o których wyżej, funkcja cytatu pozostaje niezmienna. Rozmiar cytatu w stosunku do reszty dzieła, znaczenie cytatu w nowym utworze, jego rozpoznawalność rzutująca na wtórną rozpoznawalność nowego dzieła – to wszystko trzeba mieć na uwadze cytując (legalnie) w całości obrazy i zdjęcia. Obawiam się, że w wypadku memów stosowanie się do litery prawa w zakresie legalności cytatu może być trudne, o ile nie niewykonalne.

 

Pobranie dowolnej fotografii z internetu i jej zabawne opisanie nie wydaje się spełniać przesłanek legalnego cytatu.

 

Także na gruncie znowelizowanego prawa autorskiego.

Bo ponad wszystko – co wydaje się oczywiste – cytujący ma obowiązek respektowania autorskich praw osobistych cytowanego dzieła – prawa do oznaczenia autorstwa, prawa do rzetelnego korzystania z dzieła.

 

A zatem – twórcy memów, bierzcie przykład z autora „Sztucznych fiołków”! Nie dość, że ten do produkcji swoich kompozycji używa utworów z domeny publicznej (czyli utworów „uwolnionych” od majątkowych praw autorskich), to zawsze respektuje konieczność oznaczenia autora. Perfekcyjna legalność.

 

Skomentuj artykuł.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.